The West Highland Way: planowanie podróży

Długo marzyłam o tej podróży. Najpierw sama, później dołączył Michał i było nas już dwoje. Marzenie nie było proste do spełnienia, Szkocja to drogi kraj i ciężko tam się wybrać na dłużej, a przecież nie chodziło o przedłużony weekend w Edynburgu, a wyprawę w góry, żeby na własne oczy zobaczyć to, co tak nas hipnotyzowało na zdjęciach.

A oto krótka historia tego, jak zaplanowaliśmy 116 km pieszej wędrówki przez góry.

Wybór trasy

twhw-szkocja-mapa

Właściwie to nie tak miało być… Od lat miałam w głowie The Great Glen Way, czyli kilkudniową wyprawę wzdłuż Loch Ness – tak mi się kiedyś uroiło. Coś mi się widzi, że na etapie głębokiego wkręcenia w muzykę i historię Led Zeppelin naczytałam się o Loch Ness, ale to brzmi tak nastolatkowo, że uznajmy, że skusiło mnie piękno przyrody i romantyzm pejzażu, połączone z tajemnicą potwora ;)

A więc, to nie tak miało być… ale, od czego ma się drugą, lepszą i na pewno ambitniejszą, połówkę? :) Ostatecznie The West Highland Way jest bardziej wymagająca i ma bardziej wysokogórskie klimaty, więc wybór był prosty.

Bardzo pomocna okazała się być strona: http://www.walkhighlands.co.uk/ Jest tam sporo informacji o wszystkich szlakach Szkocji i wiele relacji ludzi, którzy je przeszli. Dzięki zawartym tam informacjom mogliśmy zaplanować noclegi w odpowiednich miejscach i chociaż trochę zrozumieć na co dokładnie się szykować, a nie było to takie oczywiste… Ben Nevis, najwyższa góra Szkocji, a zarazem Wielkiej Brytanii, ma zalewie 1344m n.p.m., ale wchodzi się na niego ok 4-5 godzin… ot zagwozdka. Przyzwyczajeni do polskich gór , byliśmy zbici z pantałyku, no bo jak to? A no tak to. W Polsce startujemy na szczyty już z odpowiedniej wysokości, a w Szkocji gramolimy się z mniej więcej zera. To powoduje, że można odnieść mylne wrażenie, że to niskie góry :)

Przewodnik z jakiego korzystaliśmy, polecamy, bardzo dobre mapki:

twhw-szkocja-przewodnik

Transfery i noclegi

Tak wczesne planowanie miało sporo plusów i właściwie jeden minus.

Plusy były takie, ze ceny hoteli, hosteli i innyh B&B były, jak na możliwości UK, bardzo przyzwoite. Korzystaliśmy z booking.com, wyszukując noclegów nie tylko tanich i fajnych, ale też takich, które do kilku dni przed przyjazdem można bez problemu i opłat odwołać – to ważne, zwłaszcza jeśli planuje się z takim wyprzedzeniem. Również zakup biletów lotniczych (Ryanair) dużo wcześniej pozwolił nam kupić bilety po całkiem przyzwoitej cenie.

I tu nasz mały minus – być może później trafiły się promocyjne przeloty, po atrakcyjniejszej cenie, nie wiem, nie śledziłam, żeby się nie wkurzać, ale podejrzewam, że mogło tak być. Z drugiej strony bez kupionych biletów nie ma jak rezerwować noclegów, a te dużo bardziej wpływały na cenę wyjazdu niż przelot za 100 pln w te czy w tamtą.

W zwiazku z tym, że mogliśmy w każdej chwili noclegi odwołać, monitorowałam ceny, czy może nie pojawia się coś bardziej atrakcyjnego – nie pojawiło się. Za to, co wprawiło nas w szczere zdumienie, to wzrost cen hoteli w Glasgow w dzień naszego powrotu do jakiś niebotycznych kwot – 2ooo za noc w 3 gwiazdkowym hotelu O_o Tajemnice rozwikłaliśmy danego dnia, gdy okazało się, że Szkocja gra z Niemcami w Glasgow mecz o wejście do rozgrywek o Puchar Europu w piłce nożnej – ot, argument czemu planować wcześnie ;)

Tak więc ostatecznie stanęło na ok. 5000 pln za 2 osoby na 11 dni za przelot i noclegi (większość ze śniadaniem), co dało bardzo satysfakcjonująca nas kwotę. W ramach ograniczania ryzyka tzw. „życia”, ewentualne koszty utracone za nieodbytą podróż wyniosłyby nas ok. 1500 pln.

Czy 5000 pln to ostateczna kwota za wyjazd? No nie do końca… nie podam ostatecznych rozrachunków, bo takowych nie poczyniliśmy – co się będziemy denerwować, w końcu spełnione marzenia nie mają ceny ;)

Na pewno trzeba dodać koszty transportu lokalnego – transfery z i na lotnisko, transfer z Glasgow do Balmaha, transfer z Fort William do Glasgow, kilka przejazdów autobusami. Plus tyle ile się zje i przepuści na whiskey ;)

twhw-szkocja-rowardennan syha

Sprzęt – czyli jak się spakować?

W liczeniu gramów osiągnęliśmy mistrzostwo świata :) zważyliśmy wszystko, od batonów energetycznych po japonki. I pewnie dla tych, którzy chodzą po górach, jeżdżą na motorach czy rowerach nie jest coś niesamowitego, ale każdy kto to robił, przyzna, że jest to niesamowite ćwiczenie na przewidywanie, co będzie potrzebne, a co zbędnym luksusem. Minimalizm w pełnej krasie, czyli ważenie ubrań jest trendy :) nie? hmm? sami spróbujcie ;)

Plecak: spodnie do chodzenia po górach (jedziemy w dżinsach) / śpiwór / ręcznik turystyczny / kosmetyki w małych pojemniczkach / podstawowe leki i plastry / polar zapinany / kurtka przeciwdeszczowa / getry termoaktywne / 2 pary skarpet z merynosa / 2 pary skarpet bawełnianych (miło jest wieczorem założyć jednak coś innego ;) / 3 koszulki termoaktywne / 3 cienkie koszulki bawełniane / pidżamka / kilka par majtek (świetny patent podsunięty przez Manię – zbierajcie majtki „na wykończeniu”, zabierzcie w trasę i wyrzucajcie po użyciu – genialne!) / izostar / batony energetyczne / aparat / czapka / rękawiczki / latarka / klapki / przewodnik

Cel ćwiczenia był prosty, nie chcieliśmy nieść więcej niż 10kg na garbie, w co trzeba było wliczyć jakieś 2kg wody zaprawionej Izostarem, żeby zwiększyć wydajność. Udało się! :) Chociaż przepierka każdego dnia była obowiązkowa.

Warto przyłożyć się do spakowania plecaka, poczytać w jaki sposób rozmieścić ciężar, żeby szło się wygodnie, w końcu plecak będzie na naszych plecach ok 6-8 godzin dziennie. Mój nawet zyskał przydomek „Satisfaction”, tak się z nim zżyłam ;)

twhw-szkocja-plecak

Przemieszczanie się

W dobie internetu podróżowanie jest dużo łatwiejsze. Nie dość, że można sobie posprawdzać dojazdy, często kupić bilety wcześniej, ale także w razie zmiany planów, sytuacji awaryjnych, można czuć się bezpiecznie. Przygotowaliśmy sobie wcześniej listę potencjalnie przydatnych stron przewoźników, z których mogliśmy chcieć skorzystać. Ponieważ mieliśmy kilka przesiadek w trakcie transferów, przygotowaliśmy sobie bardzo przydatne mapki wydrukowane z google maps z trasami przejść z przystanka na przystanek – oszczędziły nam nerwów i błądzenia. Niby nic, a dało nam to duży komfort i zmniejszyło nerwowość i tak już dość nerwowej czynności jaką jest zmienianie środków transportu w obcych miastach i kraju – a jak wiadomo co miasto to inny system, a co kraj to obyczaj.

twhw-szkocja-cienie

Uff, tak tak, planowanie podróży to zakrojona na szeroką skalę akcja planistyczno-logistyczna i nie da się jej opisać w 5 słowach, trzeba wykładu ;) Może ktoś się skusi na Szkocję?

Linki do relacji z wyprawy:

The West Highland Way: z Glasgow do Rowardennan

The West Highland Way: Ben Lomond

The West Highland Way: Rowardennan do Crianlarich

The West Highland Way: Crianlarich do Bridge of Orchy

The West Highland Way: Bridge of Orchy do Kinlochleven

The West Highland Way: Glen Coe

The West Highland Way: Kinlochleven do Fort William