The West Highland Way: Ben Lomond

Dzień 2

Specjalnie zmodyfikowaliśmy trasę, żeby wygospodarować ten dzień na wejście na Ben Lomond’a. Ominęliśmy pierwszy odcinek podjeżdżając aż do samego Loch Lomond. Oficjalnie trasa zaczyna się tuż pod Glasgow.

Rozpoczynamy tryb dzienny emeryta. Pobudka 6.30 rano. Najpiekniejsze w górach jest to, że nie mam problemu ze wstawaniem. Szkoda marudzić kiedy czeka ekscytujacy dzień. Dzisiaj zbaczamy z The West Highland Way i zdobywamy Ben Lomond, Scottish Gaelic: Beinn Laomainn.

twhw-szkocja-ben lomond-kamien

Spakowani do małych plecaczków z podstawowym sprzętem na całodniowa wycieczkę, zostawiamy nasze plecaki w schronisku i lżejsi o 10kg rozpoczynamy wspinaczkę.

twhw-szkocja-ben lomond-wrzosy

Szkockie góry sa doskonałym potwierdzeniem powszechnej teorii, że wielkośc nie ma znaczenia. Ben Lomond na ten przykład ma, phi!, 974m n.p.m. Przwodnik mówi: 6 godzin w te i we w te…  hmm… tak, potwierdzamy, 6 godzin… Można szybciej? Można. Są tacy co wbiegają i zbiegają. Ale w końcu nie przyjechaliśmy tu się ścigać tylko podziwiać widoki, więc podziwiamy sumiennie i z zachwytem.

twhw-szkocja-ben lomond-loch lomond

Jest to nasza pierwsza styczność ze szkockimi górami „z bliska” i nie możemy się powstrzymac od porównań do polskich gór. Próbujemy skalsyfikować Bena Lomonda. Ostatecznie uznajemy, że to takie Bieszczady, tylko 3 razy dłuższe. Chociaż trzeba przyznać, że o tyle fajniejsze, że odcinek lasem jest dość krótki, a „połoniny” ciągną się godzinami, co pozwala na lepsze widoki.

Z zaciekawieniem oglądamy konstrukcję furtki. W Szkocji szlaki często wiodą przez prywatne obszary, ale prawo reguluje, ze można po nich przechodzić. Jak się później zorientujemy, furtka to luksus, czasem będziemy przechodzić po drabinkach przez płoty – naprawdę sprawiało nam to dużo frajdy i było zawsze powodem do śmiechów i żartów. Wracając do konstrukcji, furtki były zawsze tak zbudowane, żeby uniemożliwić ucieczkę rogaciźnie pasącej się na polach. Co znamienne, każdy za sobą furteczkę zamykał… a teraz wyobraźmy sobie jak to zadziałałoby w Polsce…

twhw-szkocja-ben lomond-furtka

twhw-szkocja-ben lomond-krowy

Po 3 godzinach marszu, przedarciu się przez kilka strumyków, stado krów i 2 furtki dochodzimy pod szczyt. Wieje, chmury wiszą nisko, trasa staje się mniej wygodna i trzeba się trochę nagimnastykować po skałach, ale warto, bo widoki wynagradzają trudy.

twhw-szkocja-ben lomond-widok ze szczytu 1

twhw-szkocja-ben lomond-widok ze szczytu 2

twhw-szkocja-ben lomond-widok ze szczytu 3

I tak oto zobyliśmy nasz pierwszy Munro. Zobywanie Munros (Munro-bagging) w Szkocji, to prawie sport narodowy. Kto szybciej, kto więcej razy, kto wbiegał, kto zimą. Swoją drogą, jakbym tam mieszkała, też bym taka kolekcję chciała zrobić. Co to Munro? To każdy szczyt, który ma powyżej 3k stóp (914m) i jest wpisany na listę stworzoną w 1891 roku przez sir Thomasa Munro, czyli dokładnie 283 szczyty, które tworza koronę Szkocji. Sa jeszcze Tops, Corbetts, Grahams, Donalds i Murdos… taaak, Szkoci sa lekko nienormalni na punkcie gór… ;D

Droga powrotna jest bardziej tłoczna, w końcu jest koło 12, więc wszyscy, którzy wyruszyli o 10, własnie wchodzą. My o 15 jesteśmy już na dole. Czas odpocząć.

Odcinek trasy: Rowardennan – Ben Lomond – Rowardennan (pieszo)

nocleg: Rowardennan SYHA Hostelling Scotland / nasza ocena 8,8