Madera: organizacja wyjazdu

Kiedy i jak wybrać się na Maderę?

Co do kiedy, to właściwie nie ma złego momentu. Madera ma bardzo stabilną pogodę przez cały rok. Miesiące jesienno-zimowe mogą być odrobinę chłodniejsze, z większą szansą na opady, ale pory roku nie są tam bardzo odczuwalne.

Co do jak, to my rekomendujemy wyjazd zorganizowany samemu. Madera jest dobrze przygotowana do obsługi turysty, większość ludzi mówi po angielsku, a co ważniejsze bardzo chcą się dogadać i są życzliwi – my z naszym sąsiadem dogadywaliśmy się świetnie. My mówiliśmy po angielsku, on po hiszpańsku i każda strona dużo na migi :)

madera-domy

Przelot

Sporo teraz różnych ofert i tanich lotów w kierunku Madery, więc o dobrą cenę nie tak trudno. Ponieważ Madera była ostatnim punktem naszej podróży, zawitaliśmy tam z Azorów, ale najlepszą opcją powrotu do Polski okazał się czarter TUI. Ceny, nawet przy zakupie biletu w obie strony, były tańsze niż lot w jedną TAPem z przesiadką w Lizbonie na Ryanaira. Do tego przelot bezpośredni z limitem bagażu 20 kg wliczonym w cenę – wniosek: warto sprawdzić czartery.

Samochód

jest na Maderze niezbędny. Publiczny transport poza Funchal występuje w formie szczątkowej i jest bardzo zawodny, także samochód to mus (ewentualnie podróże z lokalnymi biurami). Wypożyczalni samochodów jest sporo, więc można zawsze coś okazyjnie trafić. My wzięliśmy pełne ubezpieczenie. Oczywiście, można tego nie robić i liczyć na to, że nic się nie przydarzy, ale na Maderze to ryzykowne. Pomijając fakt, że drogi są kręte i wąskie, miejsca do parkowania jest mało, to jest wiele odcinków przy niezabezpieczonych skałach, gdzie mogą osypywać się kamyki. Do tego trzeba dodać innych kierowców, którzy mogą nas obetrzeć przy parkowaniu – o uszkodzenie naprawdę łatwo. Z drugiej strony, samochody w wypożyczalniach zazwyczaj i tak są już porysowane :) Nie ma sensu też wypożyczanie dużego samochodu, będzie on tylko zawadzał. Dla nas Renault Clio sprawdziło się bardzo dobrze. Warto też dodać, że drogi Madery dla niedoświadczonego kierowcy mogą być stresem. Na pewno trzeba mieć dobre podstawy z jazdy po górzystym terenie i być sprawnym w parkowaniu „na milimetry”. Jednak jeśli ktoś lubi prowadzić, to drogi Madery dostarczą mu wiele radości i niezapomnianych emocji :)

madera-serpentyny

madera-wiadukt

Nocleg

Gdzie na Maderze się zatrzymać? Czy warto zmieniać lokum? Jeśli macie dobrą ofertę noclegową to warto się jej trzymać. Madera jest na tyle mała, że wszędzie da radę dojechać w maksymalnie 2-3 godziny. Moim zdaniem warto zatrzymać się na południu wyspy, mniej więcej na środku. Południe jest dużo bardziej słoneczne, a do tego wzdłuż całego południowego wybrzeża biegnie bardzo wygodna ekspresówka, która sprzyja szybkiemu przemieszczaniu się w różne rejony wyspy, a także daje wytchnienie mniej doświadczonym kierowcom. Również okolice Sao Vincente (północ), są dobrze skomunikowane z południem wyspy, co ułatwia poruszanie się, jednak pogoda jest trochę bardziej kapryśna. My spaliśmy większość wyjazdu na południowym wybrzeżu, w Arco da Caletha – bardzo dobra lokalizacja z szybkim włączeniem się do ekspresówki. Niedaleko, w pobliskiej Caletha, jest spory market i plaża z piaskiem z Maroka. Bardzo podobał nam się tez nocleg w Funchal, ale to raczej na 1-2 noce, żeby zobaczyć miasto i okoliczne atrakcje, bo na dłużej warto przenieść się jednak w mniej miastowe rejony.

Nasze noclegi:

Casa Annie – Arco da Caletha / nasza ocena 8,8

Solar da Bica – Sao Vincente / nasza ocena 9,2

Apartamentos da Carreira – Funchal / nasza ocena 9,2

madera-solar da bica

Książka

Jechaliśmy pierwszy raz do Portugalii i uświadomiliśmy sobie, że w sumie, to nie wiele wiemy o Portugalczykach. Jacy są i dlaczego? Jeśli i Wy stawiacie sobie podobne pytania, warto sięgnąć po książkę Izy Klementowskiej „Samotność Portugalczyka” .

Walizka

Skoro już macie lot, transport i lokum, czas pomyśleć o zawartości walizki. Trzeba szykować się na lato w pełnej krasie. Lwia część bagażu, to podkoszulki, krótkie spodenki i sandały. Dżinsy przydały nam się jedynie na czas lotów samolotem. Oczywiście warto zabrać też jakąś bluzę i kurtkę przeciwdeszczową (szczęśliwie nie użyliśmy jej ani razu). Koniecznie krem z filtrem, bo ze słońcem na Maderze nie ma żartów, jest szybkie jak Billy the Kid. Generalnie, to z czym będziecie walczyć podczas wędrówek, to słońce i pragnienie. Jeśli planujecie piesze wycieczki trzeba zabrać buty górskie. Oczywiście można próbować chodzić w adidasach, ale nie jest to do końca ani wygodne, ani bezpieczne. Sporo jest chodzenia po kamieniach i jednak grubsza podeszwa z dobrą amortyzacją daje dużo komfortu. Na niektórych trasach są tunele, więc konieczne są latarki. Nam z powodzeniem wystarczyły latarki w telefonach. Przewodnik i szczegółowa mapa nie są niezbędne. Lepiej zainwestować kilka euro i kupić sobie w Vodafone kartę z transferem danych. Na lotnisku, w informacji turystycznej, można dostać darmową mapkę Madery, jednak nie jest ona wystarczająca do poruszania się po drogach, ale na pewno ułatwi planowanie wypraw.

madera-sao lorenco-szlak

Zakupy

Wino Madera – numer jeden jeśli chodzi o towar eksportowy. Staliśmy się jej wielkimi fanami. W Polsce jest rzadka i droga. Na Maderze można ją kupić w bardzo niskich cenach. Więcej o tym trunku w oddzielnym poście. Na chwilę obecną jedyna rada: kupicie tyle na ile Wam limit pozwoli.

Oliwa z oliwek – jest smaczna i niedroga. Nie przywieźliśmy jej za wiele, bo zużyliśmy limit na maderę, ale udało mi się przemycić jedną buteleczkę.

Puszki rybne – uhm, dobrze czytacie, puszki rybne. Sardynki, tuńczyki, makrele. Bardzo fajny prezent i nie zajmuje dużo miejsca. O niebo lepsze niż te na naszych sklepowych półkach.

Landrynki – Sztandarowy smak to koper włoski, ale jest wiele innych bardziej klasycznych. Jak na landrynki, trzeba przyznać, że są dość „szlachetne” – dużo naturalnego soku. Fajny, niegniotący się souvenir np. do pracy.

Świeży liść laurowy – znany w naszej kuchni szeroko jako listek bobkowy zawsze jest suszony, więc jest okazja sprawić sobie lub bliskim ciekawy prezent do kuchni. Plus jest taki, ze prawie nic nie ważą :)

ps. Marakuja jest stanowczo przereklamowana. Przetworzona w deserach – tak; jako owoc sam w sobie – nie

madera-stragan