Hiszpania: Andaluzja – powitanie słońca

Wyjazd do Andaluzji nastał trochę przypadkiem. W planach wstępnych wakacji „jakoś przetrwać zimę”, które wymyśliliśmy odbyć w lutym, były Wyspy Kanaryjskie. Jednak po wstępnych rozeznaniach cen, bazy noclegowej i opcji zainteresowania się, doszliśmy do wniosku, że przelot do Malagi i wynajem samochodu ma więcej sensu. Ponieważ od słów do czynów u nas szybko, jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy i w zimne, lutowe popołudnie wylecieliśmy poszukać słońca w Hiszpanii.

 

Nerja

Po nocy w przylotniskowym hotelu, odebraniu samochodu i zakupach w końcu mogliśmy przywitać się ze słońcem, skierować nasze kroki na plażę i zjeść owoce morza. Nerja, bo tam się zatrzymaliśmy, ma bardzo miły bulwar przy plaży pełen knajpek serwujących dania kuchni lokalnej. Hitem okazały się smażone filety z anchois!

Mieliśmy poważne plany odwiedzić słynną jaskinię w Nerja, gdzie zachowały się prehistoryczne malunki naskalne, ale tradycja chrześcijańska pokrzyżowała nam plany i po zjedzeniu obiadu okazało się, że ostatnia grupa w niedzielę własnie weszła… cóż, będziemy musieli wrócić.

 

Playa de Maro

Nieodwiedzona jaskinia pozostawiła w naszym dniu czas nieokreślony, a że pogoda była fantastyczna postanowiliśmy kontynuować dzień w klimacie nadmorskim, zwłaszcza, że dalsze plany wyjazdowe prowadziły nas w tereny górskie. Po krótkim studiowaniu mapy znaleźliśmy malutką plażę, którą postanowiliśmy odwiedzić – Playa de Maro.

Poza sezonem lekko opuszczona, ale tym lepiej dla nas :) Była malowniczym punktem, gdzie spędziliśmy urocze popołudnie budując konstrukcje z kamieni i próbując puszczać kaczki w morzu, ze skutkiem marnym, ale zabawy było sporo. Warto tam zajrzeć będąc przejazdem.

 

Granada – nocleg

Kiedy słońce zaczęło się chylić ku zachodowi czas nam było pożegnać się z Morzem Śródziemnym i wyruszyć na powitanie Sierra Nevada. Przepiękną drogą wśród gór dotarliśmy na nocleg do Granady. Spędziliśmy tam łącznie 4 noce i serdecznie polecamy, jeśli będziecie się wybierać do tego malowniczego zakątka.

Casa de la Lonja – bardzo miłe apartamenty w sercu Granady, tuż przy katedrze. My mieszkaliśmy na samej górze, dzięki temu mieliśmy wspaniały widok i taras do własnej dyspozycji.

Ten pierwszy dzień w Andaluzji pożegnał nas takim oto widokiem z okna:

Rozpoczęło się z przytupem i polubiliśmy Andaluzję.