Lizbona: Alfama i Baixa

To nasza pierwsza styczność z Portugalią – krajem, o którym nie wiedzieliśmy za wiele, poza tym, że jest na końcu Europy. Kilkoro naszych znajomych zachwalało Lizbonę, więc z niecierpliwością czekaliśmy na spotkanie z tym miastem, ale ogólnie, nie do końca wiedzieliśmy czego się spodziewać. Od pierwszych godzin byliśmy zaskoczeni.

portugalia-lizbona-klasztor

Pierwsze wrażenia: ile tu schodów!

Chodzenie po Lizbonie przywodziło nam niezmiennie na myśl scenę z „12 prac Asterixa” – biedny Asterix, przy wiernym akompaniamencie Obelixa, pokonuje niezliczone stopnie, żeby załatwić sprawę w urzędzie. Wydaje się być to zadaniem nie do wykonania.

Ot, chociaż dotarcie z metra do naszego pokoju: schody, schody, Plac Martim Moniz, schody, schody, a kiedy już myślimy, że dotarliśmy na miejsce, otwieramy drzwi kamienicy, a tam… schody, schody, schody… Myślimy: „Uff, nareszcie drzwi hostelu” – owszem, do recepcji… a później schody, schody. Jednak widok z tarasu wynagradzał wszystko! Nie jest to nocleg dla osób ze słabą kondycją.

Alfama

Na pierwszy ogień ruszamy na zamek św. Jerzego – wiadomo, trzeba zacząć od przejęcia strategicznych obiektów. Szybko staje się dla nas oczywiste, że nie zamek będzie główną atrakcją, a samo miasto. Alfama, najstarsza dzielnica Lizbony, jest pierwszą, którą odwiedzamy.

Jest to urocza plątanina uliczek, schodów, tarasów, budynków i torów tramwajowych. Najlepiej zwiedzać ją bez mapy, na „czuja”, można wtedy pozwolić sobie na spontaniczne wybieranie uliczek, żeby ostatecznie odnaleźć kierunek dzięki Tagowi, który spokojnie zmierza do oceanu. Nie jest to miejsce bardzo zadbane, widać na każdym kroku, że wiele przeżyło, ale dzięki temu ma klimat i duszę.

portugalia-lizbona-kwiaty

Tuk tuki są w Lizbonie wszędzie. Właściwie ma to sens, bo poruszanie się po mieście pieszo może być dla niektórych wymagające, a większe pojazdy w Centrum nie mają szans. Uliczki są wąskie, chodniki w szczątkowej formie, wszędzie zakręty i wzniesienia. My z nich nie korzystamy, wolimy własne nogi, ale widać, że biznes ma się dobrze i sporo osób decyduje się na takie zwiedzanie miasta. Na pewno są one malowniczą częścią tej całej miejskiej plątaniny i będą nam się z Lizboną kojarzyć równie mocno jak żółte tramwaje.

portugalia-lizbona-tuk tuk

Udało nam się w Alfamie trafić na Targ Złodziei – odbywa on się tylko w wyznaczone dni i akurat tak się złożyło, że był. Nazwa bardzo malownicza, ale jest to nic innego jak targ staroci i innych różnych bibelotów. Ostatecznie był lekkim zawodem, bo szykowałam się na coś zjawiskowego, a było niczym odkrywczym. Na pewno jeśli poszukujecie starych azulejos (portugalskich kafelków), książek, monet, to warto tam zajrzeć, w innym wypadku nie traktowałabym tego jako atrakcję samą w sobie – raczej ciekawy dodatek do spaceru po dzielnicy.

portugalia-lizbona-tard zlodziei

Baixa

Następna odwiedzona przez nas część miasta, to XVIII-wieczna Baixa. Dzielnica ta, w swojej obecnej formie, wyrosła po trzęsieniu ziemi, które dotkliwie potraktowało Lizbonę. W porównaniu z Alfamą, jest to dzielnica młoda, z prostymi ulicami i eleganckimi kamienicami, w których mieszczą się sklepy i kawiarnie.

portuglia-lizbona-rua augusta

Głównym punktem dzielnicy jest Rua Augusta, która rozlewa się nad Tagiem w Praca do Comercio, wcześniej mijając Łuk o tym samym imieniu co ona sama (Arco da Rua Augusta). Jest to miejsce z ciekawym, kawiarnianym klimatem i bezsprzecznie samo serce obecnej Lizbony. Punkt obowiązkowy wizyty w tym mieście.

portugalia-lizbona-praca commercio

Na Praca do Comercio odbywają się różne imprezy masowe, my trafiliśmy na strefę kibica Euro 2016 i własnie w Lizbonie świętowaliśmy wraz z całą Portugalią wejście ich drużyny do finału Mistrzostw Europy w piłce nożnej.

portugalia-lizbona-tag

Tak jak Rua Augusta kończy się Praca do Comercio, tak Praca do Comercio kończy się Tagiem. W Lizbonie na każdym kroku czuje się żeglarską historię i kulturę, a fakt, że jedna z pierzei głównego placu miasta to rzeka, która łączy Lizbonę z oceanem, jest dodatkowym podkreśleniem tego, jak bardzo Portugalia utożsamia się ze swoją żeglarską spuścizną.

portugalia-lizbona-ludzie

I jakby tego połączenia było mało, na wysokości placu, w Tag wcinają się łagodne schody, na których odpoczywają mieszkańcy i turyści, ciesząc się chłodną bryzą wiejąca od rzeki i bawiąc się z lekkimi falami Tagu obmywającymi stopy – miasto i ludzie nie odcinają się od rzeki, ale spędzają ze sobą czas jak starzy znajomi. Kiedy Wisła doczeka się takiej miłości?

nocleg: Lisbon Rooftops Guesthouse (pokój z łazienką) – 9,6/10